Website Logo

Helena Modrzejewska (1840 - 1909)

Była najwybitniejszą polską aktorką, jedną z największych na scenach amerykańskich i w światowym teatrze II połowy XIX wieku. Grała w języku polskim (debiut 1861 w Bochni, od 1865 w teatrze krakowskim, od 1869 w Warszawskich Teatrach Rządowych)) oraz angielskim (od 1877, debiut w San Francisco, Ca.). Wielką popularność przyniosły jej role w modnym wówczas dramacie francuskim (Adrianna Lecouvreur E. Scribe’a i E. Legouve’a, Dama kameliowa A. Dumasa-syna i in.), potem modernistycznym (Magda [Gniazdo rodzinne] H. Sudermanna), choć sama najbardziej ceniła role w sztukach szekspirowskich i im poświęcała najwięcej uwagi (zagrała ich w sumie 18, z czego 15 po angielsku, w tym 11 po polsku i po angielsku). Do wystawienia niektórych przygotowywała się przez wiele lat: studiując źródła, analizując każde słowo tekstu, gdyż uważała, że aktor powinien być wierny intencjom autora (choć nie wahała się przy tym dokonywać skrótów), projektowała kostiumy, rekwizyty, dobierała muzykę. Najbardziej z nich znane to Lady Macbeth (grana 520 razy), Rozalinda (w Jak wam się podoba, grana 440 razy). Równie wysoko ceniła rolę tytułową w Marii Stuart F. Schilllera (grana aż 620 razy). Z polskich autorów najwyżej stawiała J. Słowackiego (jej staraniem, przy wsparciu M. Kalergis, żony prezesa Warszawskich Teatrów Rządowych, S. Muchanowa) wprowadzono jego sztuki na scenę warszawską mimo sprzeciwu rosyjskiego cenzora), A. Fredrę (Aniela w Ślubach panieńskich), S. Wyspiańskiego (Maria w Warszawiance, Laodamia w Protesilasie i Laodamii). Wystąpiła łącznie na scenie ok. 6 000 razy, zagrała ok. 260 ról w teatrach ok. 300 miast Polski, Stanów Zjednoczonych, Kanady, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Czech. W 1883 przyjęła obywatelstwo Stanów Zjednoczonych; od 1895 objęta dożywotnim zakazem wjazdu na ziemie rosyjskiego imperium za antycarskie wystąpienie na światowym Kongresie Kobiet w Chicago w 1893.

Miała dwie rezydencje: Arden w Santiago Canyon Ca. (dziś muzeum Modrzejewskiej) i Modrzejówkę w Krakowie (zabytek oczekujący na remont, by móc służyć pamięci o artystce), dla syna zbudowała Modrzejów w Zakopanem (zburzony); po sprzedaży Ardenu mieszkała w Newport na Bay Islands, Ca. Pochowana na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.


Helena Jadwiga (ur. w 1840), córka Józefy Bendowej i Michała Opida była niewątpliwie wszechstronnie utalentowana, a że warunki fizyczne miała znakomite, wybrała drogę przez teatr. Była jedną z najpiękniejszych kobiet swojej epoki. Miała nieskazitelnie regularne rysy, duże, wyraziste oczy. Ciemne, ale nie czarne[…]Smukła, wiotka, gibka w ruchach, długo zachowała wielką sprawność fizyczną (dobrze pływała, do późnego wieku uprawiała konną jazdę)[…]z reguły zachwycano się barwą i melodyjnością jej głosu, którym zresztą po mistrzowsku władała, zawsze oszczędzając go na początku, dzięki czemu w decydujących momentach każde wzmocnienie natężenia sprawiało wrażenie wielkiej siły”[SBTP]. Sama uważała, że najważniejsza tak w życiu, jak i na scenie jest harmonia. „Kluczem do całej mojej egzystencji jest harmonia.[...]Czuję, że w mojej pracy powinna być idealna harmonia”.[Biogram, s. 28]

Zawód aktorski wybrała zapewne pod wpływem związanych ze sceną trzech przyrodnich braci Bendów, zwłaszcza Feliksa (znakomitego aktora teatru krakowskiego) oraz Gustawa Zimajera, z którym związana była przez kilka lat, a który docelowo projektował jej karierę na scenie niemieckiej, do czego jednak nie doszło. Ze związku z Zimajerem pozostał jej syn Rudolf ur. 1860), znany potem i ceniony w Ameryce jako Ralph Modjeski - budowniczy mostów.

Po debiucie w amatorskim zespole w Bochni (1861, pod przyjętym wtedy pseudonimem Modrzejewska) ) występowała na galicyjskiej prowincji, m.in. w Czerniowcach; od 1865 na scenie krakowskiej, od 1869 na scenie warszawskiej – na obu zyskała status gwiazdy zespołu, przy czym sama przywiązywała większą wagę do gry zespołowej niż do gwiazdorskich popisów. W 1877 debiutowała jako Modjeska (grając po angielsku) w California Theatre w San Francisco. W liście do przyjaciółki tłumaczyła swą decyzję wejścia na scenę anglojęzyczną w prostych, ale i stanowczych słowach: „Szalony, kto nie chce wyżej, jeżeli może”. O dodatkowych motywach, jakie zdecydowały o występach na scenach światowych, świadczyć może jej prasowa wypowiedź: „Bismarck nienawidzi nas i zawsze twierdzi, że rząd powinien z nas zrobić Niemców. Wygląda na to, że wywołuje czasem ich wściekłość fakt, że my jesteśmy w stanie wylansować swoje nazwiska za granicą i zostać sławnymi bez pytania ich o przyzwolenie”.[Biogram]W kolejnych latach odbyła 26 tournees po scenach Stanów Zjednoczonych i Kanady, a w l. 1880, 1881, 1885 objazdy scen brytyjskich (w 1882 grała tylko w Londynie, przez 14 tygodni Odettę V. Sardou w Royal Haymarket Theatre). Gościnnie występowała także w Dublinie i w czeskiej Pradze. Jej partnerami scenicznymi byli m.in. E. Booth i J. Barrymore, bracia Forbes-Robertson, a wśród admiratorów np. H. Longfellow, O. Wilde, który jej wiersz Sen artysty przełożył na angielski (The Artist’s Dream). W Polsce scenicznymi partnerami Modrzejewskiej byli aktorzy kilku pokoleń, m.in. Aszpergerowa, Hoffmannowa, Ładnowski, Rapacki, Królikowski, Żółkowski, po Kamińskiego, czy Solskiego, zaś do grona przyjaciół zaliczyć należy m.in. S. Witkiewicza (dla którego syna Stanisława Ignacego była matką chrzestną), A. Chmielowskiego (ich relacje przedstawił K. Wojtyła w dramacie Brat naszego Boga), H. Sienkiewicza (który z Modrzejewską i jej mężem współtworzył w 1876 polską kolonię w Anaheim, Ca. i rok później, jako pierwszy, donosił do kraju o sukcesie jej amerykańskiego debiutu), a do grona admiratorów całe grono profesorów historyków-dramaturgów, jak m.in.: Kubala, Przezdziecki, Szajnocha, Szujski, Estreicher, także Potkański, Smolka, oraz literatów różnych pokoleń, od K. Ujejskiego, po A. Asnyka czy S. Wyspiańskiego. Specjalne więzy łączyły Modrzejewską z J.I. Paderewskim, któremu ułatwiła wejście na estrady światowe, a ten zrewanżował się jej po latach zorganizowaniem pożegnalnego przedstawienia z udziałem wszystkich najwybitniejszych aktorów Ameryki w nowojorskiej Metropolitan Opera House (w 1905). To wówczas wypowiedziała Modrzejewska słowa, które w tym miejscu koniecznie przypomnieć trzeba: „Koniec końców to nie aplauz jest największą nagrodą dla aktora. Jest nią świadomość, że będzie żył w sercach i w pamięci widzów”.

Znana była z wielkiej ofiarności na cele charytatywne i wsparcia udzielanego początkującym artystom, co umiejętnie łączyła z promocją sprawy polskiej. Organizując w Nowym Jorku w 1886 przedstawienie na dochód 20-30 000 ofiar rugów pruskich przybywających do Ameryki, „gdzie nawet Polak może oddychać wolnością”, pisała, że czyni to „nie tylko licząc na bezpośredni efekt finansowy, ale i w zamiarze pozyskania sympatii Amerykanów dla tych nieszczęśników” [Listy nr 502, 503].

Bardzo zwięzłą, ale nader trafną charakterystykę jej dokonań zawiera napis na tablicy z pięknym medalionem artystki, (autor S. Lewandowski) w krakowskim kościele św. Krzyża. Każdy z jego wersów jest pełny konkretnych treści.

„Sztuką swą podnosiła umysły i krzepiła serca”, czego najwymowniejszym przykładem są charakterystyczne dla niej „trzy typy kobiet: wielkiej władczyni, skrzywdzonej kochanki, wreszcie dziewczyny, która zwyciężyła w życiu dzięki swojej urodzie, inteligencji i fantazji. W każdym z tych typów wykazywała skłonność do idealizowania postaci..”[SBTP]. Grała w repertuarze popularnym, jaki był wówczas preferowany i oczekiwany przez publiczność, ale sama – niekiedy znacznym kosztem – promowała sztuki Szekspira, Schillera, Sudermanna, Ibsena, a z autorów polskich Słowackiego, Fredry i Wyspiańskiego.

„Sławę sztuki polskiej rozniosła za oceany.”. Uroczym komentarzem do tego stwierdzenia jest wiersz drukowany w prasie amerykańskiej po debiucie w San Francisco, Ca. zakończony słowami: „Zatrzymaj Polski pamięć w serca samotności//Ameryka do ciebie prawa swoje rości” i polemika z nim ze strony W. Bełzy: „...każdy jej triumf, i każdy laur świeży//Nie do owych Jankesów, lecz do nas należy”. Dodać należy, że mimo nader korzystnych ofert gościnnych występów na scenach niemieckich i rosyjskich nie skorzystała z nich. Wiązało się to zapewne z nieustającym zagrożeniem ze strony władz. W 1891 pisał jej mąż, Karol Chłapowski, do przyjaciela w Nowym Jorku: „Nasza pozycja w rosyjskiej Polsce jest bardzo dziwna.[...]policja zrzuciła zdjęcia Madame z witryn, a cenzura chociaż pozwalała na wszystko, co nosi miano artystycznej chwały, eliminowała to, co odnosiło się do jej wartości bądź jako kobiety, bądź jako Polki”[Listy, nr 626].

„We własnej chwale szukała chwały ojczyzny”. W liście do przyjaciółki napisze po amerykańskim debiucie: „...to dobrze, że mówią, że się interesują, że nareszcie nazywają nas narodem. Ach, żebym mogła wszędzie po całym świecie roznosić wiadomości o naszej nieszczęśliwej Matce, opowiadać ludziom o Jej cierpieniach i wszędzie wołać na całe gardło: Jeszcze nie zginęła. Wierzaj mi, Andziu, że moje triumfy cieszą mnie bardziej dlatego, że jestem Polką, niż dlatego, żem artystką. Czy się to na co przyda, nie wiem, ale chcę, żeby o nas mówiono – tyle ja zrobię, niech inni pracują, żeby coś więcej dla kraju uczynić” [Listy, nr 245]. Na pewno wielką satysfakcję sprawił jej list weteranów amerykańskiej wojny secesyjnej, zakończony słowami: „Podczas gdy my cieszymy się błogosławieństwem politycznej wolności, bądź Pani o tym przekonana, czujemy się najgłębiej zainteresowani losami Pani ojczyzny i zawsze będziemy z uwagą i w napięciu śledzić losy Pani kraju; pełnej chwały, ale i nieszczęśliwej Polski”[Listy, nr 473].

„Przeszła świat dobrze czyniąc drugim.” Modrzejewska dała dziesiątki występów na cele charytatywne; zarówno rezygnując z honorariów, jak i biorąc udział recytatorski w dobroczynnych koncertach na rzecz wielu instytucji i osób. Początki i rozwój kariery zawdzięczają jej m.in. I. J. Paderewski, J. Hoffmann, bracia de Reszke, w Ameryce rodzina Barrymorów, w Anglii klan aktorski Forbes Robertsonów. Wiele instytucji polskich, polonijnych i amerykańskich wsparła finansowo. Hojne dotacje złożyła m.in. na aż trzy pomniki A. Mickiewicza (w Krakowie, we Lwowie, w Stanisławowie), a w Ameryce na pomnik J. McCoullogha. W Nowym Jorku wsparła fundusz aktorski datkiem największym spośród aktorek; w Krakowie dała zaczątek podobnej inicjatywie. Była jednym z fundatorów budowy nowego teatru miejskiego w Krakowie, a na fundusz budowy teatru polskiego w Poznaniu ofiarowała tyle co cały poznański Bazar. W Zakopanem dała zaczątek kasie oszczędnościowej (dzisiejszy Bank Podhalański), sfinansowała założenie szkoły koronkarskiej dla dziewcząt, która przetrwała aż do 2008 roku. Pod koniec życia szyła stroje dla lalek ofiarowanych na cele dobroczynne. Wiele zawdzięczają jej instytucje religijne: zakon SS. Wizytek, który odwiedzała podczas pobytów w Krakowie i w Warszawie, a do ich szkoły w Roselands Walmer w Anglii posłała dwie swoje siostrzenice, potem też wnuczkę. W San Francisco 80 sióstr z zakonu Notre Dame modliło się (zapewne nie bezinteresownie) za spokój jej duszy; na prośbę S. Tarnowskiego pomagała kwestować w Anglii na rzecz SS. Felicjanek. Dla kościoła w Santa Ana, Ca. ofiarowała własnoręcznie sporządzone szaty liturgiczne; wspierała ks. Stolarczyka w budowie kościoła w Zakopanem, a ks. W. Barzyńskiego w jego budowie polskiej parafii i szkoły w Chicago. Symbolicznym wydarzeniem był występ pozbawionej już głosu Modrzejewskiej w niemej części roli Lady Macbeth w Los Angeles, Ca. w styczniu 1909 na rzecz 70 000 ofiar straszliwego trzęsienia ziemi na Sycylii. Zatem w roli, o której pisał kilka lat wcześniej Wyspiański w swoim Studium o Hamlecie:

„Widziałem ją […] jak ze stopni górnych szła – Makbeta żoną.

W białej szacie, w zawoju białym, w lokach.

Zstępuje, – cisza wielka. - coś się stanie. -

[...]Ledy Makbet. - Widziałem w oczach tysiąc mieczy!

Nie zapomnieć!. - Kto oczy od ócz tych uleczy!”

Helena Jadwiga, znana pod pseudonimem scenicznym Modrzejewska/Modjeska, zamężna Chłapowska, na świat przyszła 12 X 1840 r. w Krakowie w jednej z dwóch kamienic będących własnością matki – Józefy z Miselów Bendowej (1803-1887), położonych na rogu ulic Grodzkiej i dzisiejszego Placu Wszystkich Świętych; jest tam poświęcona jej tablica pamiątkowa. Józefa Bendowa była wówczas wdową z trójką synów (Józefa, Jana Szymona i Feliksa – wszyscy związani potem z teatrem). Ojcem Heleny był Michał Opid (1806-1844), żonaty z A. Krzyszkowską, który z synem Adolfem (ur. 1838) zamieszkał u Bendowej. Helena uważała Adolfa za rodzonego brata, choć jej rodzoną siostrą była tylko Józefa (ur. 1842, także aktorka).

Pradziadkiem Heleny, był Anthony Goltz, w roku 1790 sztygar w pierwszej polskiej kopalni węgla kamiennego w Jaworznie Szczakowej. Rodzina Goltza przeniosła się do Swoszowic, gdzie w roku 1803 urodziła się Józefa, matka Heleny, którą zaopiekowali się właściciele wsi – Radwańscy; w roku 1824 wydali ją za mąż za wdowca, bogatego kupca krakowskiego Szymona Bendę (zm. 1834).

Związek z Radwańskimi miał spore znaczenie dla edukacji Heleny, która przed 1850 uczęszczała do pensji panien Radwańskich przy ul. Stolarskiej, a więc kilkadziesiąt metrów od rodzinnego domu; tam nauczyła się m.in. czytać. Rok 1848 na zawsze będzie się kojarzył w pamięci dziecka z widokiem leżących pod domem, na ulicy, ofiar ostrzału artyleryjskiego Austriaków. Pożar Krakowa w roku 1850 oznaczał koniec stabilizacji i stale już odtąd obecną w jej życiu tęsknotę za własnym domem. W wyniku pożaru Bendowa straciła obie kamienice; wtedy też Helena została zapisana do szkoły SS. Prezentek przy ul. św. Jana; ponadto matka posyłała ją na dodatkowe lekcje francuskiego i śpiewu.

Zapewne w tym okresie lub niewiele później, pojawił się w rodzinnym kręgu Bendów, jako nauczyciel języka niemieckiego, Gustaw Zimajer (ok. 1825-1901). To zapewne pod jego wpływem, a też i braci urządzających domowe teatry, Helenie zaczęła się marzyć kariera aktorska. Sprawdzająca, na prośbę Feliksa, jej sceniczne możliwości znana krakowska aktorka – J. Hubertowa wydała opinię negatywną. Z myśli o scenie, nie polskiej jednak lecz niemieckiej, nie zrezygnował Zimajer, który zaaranżował jej lekcje z aktorem niemieckim Axtmanem. W roku 1860 okazało się, że Helena jest w ciąży; jej i Zimajera synem był Rudolf (1861-1940). Zapewne był to powód do wyjazdu (wraz z matką, siostrą Józią i bratanicą Stasią, córką Józefa Bendy) do Bochni.

W Bochni miało miejsce rzekomo przypadkowe, ale zapewne wcześniej planowane, spotkanie z K. Łobojką (prowincjonalnym aktorem, fotografem, nauczycielem tańca), w rezultacie którego zaaranżowane zostało przedstawienie amatorskie, w którym Helena debiutowała na scenie, zapewne pod pseudonimem Modrzejewska, z Zimajerem jako Modrzejewskim, w towarzystwie Łobojki, siostry Józi (pseud. Kossowska) i pochodzących z Bochni Baumana lub/i Terenkoczego. Ponieważ występ ten, jak i kolejne, zakończył się sukcesem, postanowiono kontynuować działalność teatru, wszelako już na większą skalę. We wrześniu 1861 skompletowano jego skład w Nowym Sączu i po kilkunastu przedstawieniach odegranych z sukcesem, zespół pod nazwą Nowosądeckie Towarzystwo Artystów Sceny Narodowej wyruszył w trasę obejmującą Rzeszów, Przemyśl, Sambor, Brody. Występy cieszyły się sporym powodzeniem „nieraz po kilkadziesiąt osób odchodziło od kasy nie mogąc już otrzymać wyprzedanych całkowicie biletów”, a we lwowskim „Dzienniku Literackim” W. Łoziński pisał o Modrzejewskiej: „Młoda, urodziwa, utalentowana, pełna zamiłowania dla sztuki, a posiadająca głos śpiewny i dźwięczny” [Biogram].

W 1862 Modrzejewska urodziła córkę Marię, tuż po zejściu ze sceny. Od IX 1862 do I 1863 zaangażowana była w prestiżowym teatrze lwowskim, gdzie – mimo protekcji znanej aktorki, A. Aszpergerowej – wewnątrz teatralne intrygi i niska gaża spowodowały, że sama z kontraktu zrezygnowała. Krótko występowała w wędrownym teatrze A. Miłaszewskiego w Stanisławowie, by w IV 1863 dołączyć do zespołu L. Ortyńskiego w Czerniowcach, grającego ambitny, polski repertuar patriotyczny, jednakowoż z nikłym u publiczności powodzeniem. Modrzejewska była największą z atrakcji, wręcz gwiazdą tego zespołu. W Domach polskich K. Majeranowskiego „grała z wielką godnością, rzadkim wdziękiem i głębokim czuciem”, w Mazepie J. Słowackiego „całkowicie sprostała koturnowi wielkiego tragizmu”, a w Barbarze Radziwiłłównie A. Felińskiego zauważono scenę popisową dla wielu jej późniejszych ról – scenę śmierci, którą zagrała „z tak zaskakującą i porywającą prawdą, że każdy czujący widz został głęboko wzruszony, a liczne oczy zwilżyły się łzami”. Wreszcie o jednej z największych jej ról, zagranej po raz pierwszy w 1864 - Marii Stuart, krytyk napisał, poniekąd proroczo: „w jej kreacji zostało osiągnięte wszystko, co w ogóle można osiągnąć w sztuce aktorskiej” [Biogram].

Teatrowi w Czerniowcach, mimo wielu zmian personalnych, nie wiodło się najlepiej. W VI 1864 koncesję na jego prowadzenie (scena polska i niemiecka) dostał G. Zimajer, który nie rezygnował z planu wprowadzenia Modrzejewskiej na sceny niemieckie i w IV 1865 wyjechał z Heleną na dwa i pół miesiąca do Wiednia, Grazu i Pesztu. Starania o wiedeński debiut nie powiodły się; w Czerniowcach zmarła 3-letnia córka Maria. W rezultacie w VIII lub IX 1865 Modrzejewska, z pomocą braci, ucieka wraz z synem z Czerniowiec i od Zimajera. Syna wykradnie on potem z garderoby krakowskiego teatru i odda go Helenie po 7 latach, ale za sporą kwotę.

W Krakowie Modrzejewską angażuje A. hr Skorupka do radykalnie odmienionego zespołu teatru, który otwiera sezon 1 X 1865, a Modrzejewska debiutuje w nim już 7 X i to od razu znakomitą rolą Sary w Salomonie W. Szymanowskiego, by do końca roku zagrać jeszcze 8 innych ról, w tym z wielkim sukcesem trudną rolę tytułową w poemacie dramatycznym M. Bołoz Antoniewicza Anna Oświęcimówna. Wielką dla niej pomocą była opieka reżyserska „ojczulka” - jak go sama nazywała – J. T. S. Jasińskiego; potem współpraca z S. Koźmianem.

W okresie krakowskim (1865-1869) gościnnie występowała we Lwowie, Tarnowie, Jarosławiu, a z teatrem krakowskim w Poznaniu i w Krynicy. W Poznaniu poznała Karola Chłapowskiego, przyszłego męża – ślub 12 IX 1868 w kościele św. Anny w Krakowie. Za jego zgodą, a i z wielką jego pomocą, kontynuowała swoją karierę sceniczną. W 1872 pisze do przyjaciółki: „Moim zdaniem ja, jako kobieta z towarzystwa zajmuję swoje stanowisko tylko dzięki tytułowi mojego męża, ale uważam swoją pozycję artystyczną za wyższą od towarzyskiej, jaką zajmuję. Mój mąż podziela mój pogląd, inaczej nie pozwoliłby mi zostać na scenie” [Listy, nr 134].

Stosunki towarzyskie Karola ułatwiły jej nadto nawiązanie bliskich relacji ze środowiskiem akademickim, sferami arystokracji (w Polsce i w Anglii), a i kręgiem uczestników powstania 1863 roku. Z jego też pomocą uruchomiona została wielka kampania ze sfery public relations, rozbudowana potem do niezwykłych rozmiarów w Ameryce, a obejmująca m.in. promocję aktorki poprzez zestawy fotografii wykonywanych przez najwybitniejszych portrecistów epoki, całe serie wywiadów, inspirowanie wcale nierzadkich fake-newsów, także reklamę (w Polsce np. petersburskie papierosy Modrzejewska, w Ameryce całe serie kosmetyków firmy Larkin, wkładki do pudełek z papierosami z jej portretami w różnych rolach). W promowanie kariery Modrzejewskiej zaangażowali się w Krakowie szczególnie A. hr Przezdziecki i K. Estreicher, w Warszawie M. Kalergis Muchanow, w Nowym Jorku wpływowy klan Gilderów, w Bostonie A. Fields, by wymienić najbardziej aktywnych.

W okresie krakowskim myśl o dalszej karierze na scenie niemieckiej została definitywnie porzucona. Pojawiły się za to marzenia o scenach paryskich, ale też iluzoryczne, bo tu chyba zbyt ryzykowne ze względów językowych, by było konkurowanie z S. Bernhardt. W dalekiej perspektywie wracały marzenia z dzieciństwa – szekspirowskie Julia, Ofelia, potem Rozalinda, Kleopatra… W zasięgu ręki była jednak Warszawa, w której krzyżowały się wówczas szlaki wszystkich gwiazd wędrujących pomiędzy Paryżem, Wiedniem a Petersburgiem. Starannie przygotowana i znakomicie przeprowadzona kampania promocyjna doprowadziła do zaangażowania Modrzejewskiej w Warszawskich Teatrach Rządowych.

W l. 1869-1876 Modrzejewska była udzielną królową sceny warszawskiej. Nie tylko z racji swoich kreacji scenicznych, ale i wpływu na repertuar (dramaty Słowackiego, Szekspir tłumaczony z oryginału), a także pozycji towarzyskiej: „Na jej salonach, w których gromadziły się finanse i arystokracja, widywano brudnego Chełmońskiego, bluźniercę (bo chodził w płóciennej, niebieskiej bluzie) Witkiewicza i Adama [Chmielowskiego] z drewnianą nogą [...]Bankierowie patrzyli na te trójcę i w duchu dziwili się, że jednak pani Helena ma dziwaczne gusty co do wyboru znajomości, a nie wiedzieli, że to była wybrana drużyna najlepszych i najtęższych umysłów w Polsce” [Biogram].

21 VI 1876 dała w Warszawie pożegnalny występ, by pod pretekstem urlopu dla poratowania zdrowia (w Warszawie chorowała na tyfus) wyruszyć na podbój Anglii via Ameryka, gdzie miała szansę – zdala od plotkarzy – spróbować swych sił na scenie, i to, co było najtrudniejsze, grając w języku Szekspira. Farma w kalifornijskim Anaheim miała być przystankiem i dać czas na rozpoznanie realiów amerykańskich, San Francisco miejscem pierwszej próby, a cała Ameryka etapem na drodze do celu. Okres zmagań z oporem języka i czas biedy („zastawiłam moją biżuterię i koronki i pożyczyłam trochę pieniędzy”) minął wraz z debiutem 20 VIII 1877 Adrianną Lecouvreur na scenie California Theatre, gdy – jak pisał Sienkiewicz: „Teatr wył, ryczał, klaskał, tupał”, zaś ona sama zwierzała się matce: „Na pierwszym przedstawieniu było niemal pusto, na drugim już lepiej, a wczoraj sala była przepełniona”[Biogram]. Po krótkim objeździe Kalifornii, przyszły wielotygodniowe, najczęściej pełne sukcesów (nie tylko scenicznych) tournées po całej Ameryce, gdy np. z Waszyngtonu jej impresario donosił: „...jej towarzyskie przyjęcie w Waszyngtonie było prawdopodobnie najlepszym, jakie kiedykolwiek tu zanotowano dla aktorki, a jej sukces był może nawet i większy od jej scenicznych triumfów, o ile to jest możliwe” [Biogram].

Trzy lata trwały przygotowania do podboju Anglii, uwieńczone częściowym tylko sukcesem i zakończone powrotem na trasy amerykańskie, przyjęciem tam obywatelstwa w 1883, budową sielankowego Ardenu w Santiago Canyon, Ca. i troską o rodzinę syna Ralpha oraz tych rozlicznych Bendów i Opidów, których sprowadziła do Stanów Zjednoczonych, bo – jak powtarzała za Magdą Sudermanna – „mój dom jest tam, gdzie są dzieci moje”. Występowała najczęściej z własnym zespołem, podróżowała we własnym wagonie, o nazwie m.in. Poland. Była członkiem wielu towarzystw kulturalnych i naukowych, w tym m.in. prestiżowego Goethe Society; patronką kilku organizacji polonijnych.

Do Polski wracała wielokrotnie, ale już tylko na występy gościnne. „...proponowano jej dyrekcje teatrów lwowskiego, krakowskiego, poznańskiego, a nawet namawiano na założenie szkoły teatralnej. Żaden z tych projektów jednak nie wyszedł poza rozmowy”[SBTP].

Zmarła 8 IV 1909 w Newport, na Bay Island Ca., ostatecznie pochowana jest na krakowskim Cmentarzu Rakowickim. Jak głosi tablica w kościele św. Krzyża: „Pragnęła spocząć w ziemi ojczystej – niech odpoczywa w pokoju”.

Pamięć o niej przekazywana jest w filmach, książkach naukowych i beletrystycznych, nazwach ulic wielu miast, nazwach geograficznych i topograficznych w Kalifornii. Jest obecna na polskich pocztowych znaczkach, na monetach, jako patronka kilku teatrów i szkół.

Bibliografia

I. wykorzystane w biogramie:

Słownik Biograficzny Teatru Polskiego 1765-1965. Red. Z. Raszewski i in. Warszawa, PWN, 1973 [SBTP]

Modrzejewska/Listy. [Korespondencja Heleny Modrzejewskiej i Karola Chłapowskiego]. T. I, II. Oprac. A. Kędziora, E. Orzechowski. Warszawa, PIW, 2015 [Listy]

Orzechowski E., Helena Modrzejewska. Biogram. Kraków, Attyka, 2017 [Biogram; stamtąd także wzięte cytaty prasowe i in.]

II. ponadto:

Coleman M.M., Fair Rosalind: the Americaan career of Helena Modjeska. Cheshire, 1969

Holmgren B., Starring Modjeska. On Tour in Poland and America. Bloomington&Indianopolis, 2012

Szczublewski J., Żywot Modrzejewskiej. Warszawa, PIW, 1975

Terlecki T., Pani Helena. Londyn, Veritas, 1962; krajowe wydanie Kraków, WL, 1991