Website Logo

Ludwik Zamenhof (1859 - 1917)

Najbardziej rozpoznawalnym osiągnięciem Ludwika Zamenhofa (jego właściwe nazwisko to: Eliezer Lewi Samenhof (jidysz:. לײזער לוי זאַמענהאָף, esperanto: Ludoviko Lazaro Zamenhof) jest utworzenie języka esperanto. Za oficjalny moment jego powstania przyjmuje się datę 26 lipca 1887 roku. Nazwa „esperanto” pochodzi od pseudonimu „Dr. Esperanto” (doktor mający nadzieję), pod którym Ludwik Zamenhof wydał w 1887 roku podręcznik do nauki języka esperanto, zatytułowany Język międzynarodowy. Przedmowa i podręcznik kompletny. Celem Zamenhofa było stworzenie neutralnego i łatwego do nauki języka, przydatnego w kontaktach międzynarodowych. Osiem razy był nominowany do pokojowej Nagrody Nobla (1907, 1909, 1910, 1913, 1914, 1915, 1916, 1917).


Obecnie esperanto jest najbardziej rozpowszechnionym na świecie międzynarodowym językiem pomocniczym i drugim - po angielskim - najczęściej używanym w Internecie. Wielkość wspólnoty międzynarodowej, posługującej się językiem esperanckim, według niektórych źródeł jest szacowana nawet na dwa miliony osób, z czego dla blisko tysiąca z nich esperanto jest pierwszym językiem.

Niektórzy twierdzą, że gdyby esperanto było bardziej rozpowszechnione w Europie, to Unia wydawałaby co roku o 25 miliardów euro mniej na tłumaczenia dokumentów. Warto zauważyć, że w Unii Europejskiej wiele rzeczy jest wspólnych: kontynent, hymn, flaga i waluta (pomysłodawcą nazwy „euro” dla europejskiej waluty jest… belgijski esperantysta, Germain Pirlot).

Czy nadszedł więc czas na wspólny europejski język? Czy będzie nim esperanto?

"Podziwiam i wizję, i siłę woli doktora Zamenhofa, który w prowincjonalnej, będącej pod zaborem i pozbawionej koneksji międzynarodowych Polsce, potrafił dążyć do realizacji wielkiego marzenia przyszłości” – powiedział o twórcy języka esperanto Melchior Wańkowicz.

Ludwik Zamenhof o uniwersalnym języku łączącym ludzi marzył od dziecka. Urodził się w Białymstoku, mieście w którym mieszkali obok siebie Żydzi, Polacy, Rosjanie, Białorusini, Litwini Niemcy, a nawet Tatarzy. Tak więc krzyżowały się tu religie: katolicka, mojżeszowa, prawosławna, ewangelicka, był też islam. Krzyżowały się kultury i języki.

W Białymstoku, co roku między 25 maja a 8 czerwca organizowano od 1859 roku, wielkie dwutygodniowe jarmarki. Na białostocki Rynek Bazarny (albo Plac Bazarny) zjeżdżali się więc kupcy z różnych stron świata i mieszkańcy okolicznych wsi i miasteczek. Wokół całego Rynku znajdowały się kamienice czynszowe, a centralne jego miejsce zajmował ratusz. Ratusz w Białymstoku pełnił funkcję handlową, gdzie swoje sklepy mieli Żydzi. Taka „impreza”, jak coroczny wielki jarmark przyciągała też wiele oryginalnych postaci, jak odczyniacze uroków, uzdrawiacze, oferujący „cudowne eliksiry’, wróżbici, kataryniarze, tancerze, a także sprzedawcy relikwii, mających w ofercie towary typu „szczebel z drabiny, która przyśniła się Jakubowi”. Nietrudno o skojarzenie ze starotestamentową opowieścią o pomieszaniu języków; na Rynku rozbrzmiewały dziesiątki dialektów, gwar i narzeczy, a nad rynkiem górował Ratusz, niczym owa mityczna Wieża Babel.

Młody Ludwik dużo czasu spędzał poza domem, z kolegami z ulicy Zielonej, bo przy tej właśnie ulicy znajdował się dom państwa Zamenhofów. Pełen osobliwości, gwaru, ruchu i koloru białostocki Rynek Bazarny dzieliło od ulicy Zielonej niecałe 200 metrów. Nic więc dziwnego, że dzieci z ulicy Zielonej tam właśnie spędzały większość swojego czasu. Dla Ludwika, posiadającego nieprzeciętne zdolności językowe, obserwowanie, jak „polskiemu szlachcicowi sprzedawał wino odeski Żyd, mając za tłumacza miejscowego Tatara” – jak to opisują Tomasz Wiśniewski i Zbigniew Romaniuk w książce pt.: „Zaczęło się na Zielonej. O Ludwiku Zamenhofie, jego rodzinie i początkach esperanta” – musiał być fascynujący. Nie zaskakuje więc, że pierwsze swoje „dzieło” literackie, którego akcja rozgrywa się na dobrze mu znanym gwarnym, wielojęzycznym Rynku Bazarnym, mały 10-letni chłopiec, z łatwością posługujący się językiem polskim, rosyjskim i jidysz zatytułował „Wieża Babel, czyli tragedia białostocka w pięciu aktach”. Jakkolwiek można kwestionować walory literackie dramatu młodego Ludwika, to trudno odmówić mu niezwykłej intuicji, co poniekąd przyznają też wspomniani już autorzy książki „Zaczęło się na Zielonej”, dokonując porównania obrazu Piotra Bruegla Starszego „Wieża Babel” z fotografią Rynku Bazarnego wykonaną w 1879 roku przez lokalnego fotografa Josefa Sołowiejczyka: „(…) przy odrobinie wyobraźni – dostrzegamy wspólne cechy obu przedstawień. Motywem przewodnim jest ten sam widok chaotycznie krzątającego się tłumu ludzi, wokół wieży Babel i białostockiego Ratusza, który mieści w sobie ponad sto kramów i magazynów (…). Gwar musiał być niemiłosierny”.

To właśnie te dziecięce lata spędzane na białostockich ulicach i podwórkach, wśród handlowych kramów i straganów miały wpływ na rozbudzenie zdolności językoznawczych Ludwika. To wtedy właśnie w głowie małego dziecka zakiełkowała myśl o jednym, wspólnym dla wszystkich języku. To było jego marzenie, żeby znów - tak jak to było przed Wieżą Babel- wszyscy ludzie mogli mówić tym samym językiem.

Tak więc idea nowego międzynarodowego języka narodziła się w Białymstoku. W kilka lat później Ludwik Zamenhof, jako bardzo dojrzały już człowiek, w liście do Mikołaja Afrikanowicza Borowki, rosyjskiego esperantysty, napisał: „W takim mieście, bardziej niż gdzie indziej, wrażliwa natura czuje ciężar różnojęzyczności i wnioskuje na każdym kroku, że różność języków jest jedyną lub przynajmniej główną przyczyną, która rozdziela ludzką rodzinę na wrogie części. Wychowano mnie jako idealistę, nauczono, że wszyscy ludzie są braćmi, gdy tymczasem na ulicy i na podwórku, wszystko na każdym kroku dawało mi znać, iż ludzie nie istnieją, istnieją jedynie Rosjanie, Polacy, Niemcy, Żydzi. To dręczyło wciąż bardzo silnie moją dziecięcą duszę… . I wreszcie niejako podsumowaniem tych poglądów stała się myśl: kiedy będę dorosły, wynajdę wspólny język i nakłonię wszystkie ludy do używania go dla ich dobra”. To miejsce mego urodzenia i lat dziecinnych, Białystok, nadał kierunek wszystkim moim przyszłym usiłowaniom (…).

Ludwik nie czekał aż „będzie dorosły”. Jeszcze w trakcie nauki w warszawskim gimnazjum stworzył pierwszą wersję swojego języka – Lingwe Uniwersala. W ciągu następnych kilku lat powstały trzy kolejne wersje języka uniwersalnego. W 1885 roku projekt języka międzynarodowego znanego w dzisiejszej formie jako esperanto został ukończony. Ludwik miał wtedy 28 lat.

Pierwszy Światowy Kongres Esperanto odbył się w 1905 roku we francuskim mieście Boulogne-sur-Mer. Z okazji tego wydarzenia rozświetlono wieżę Eiffla, a Ludwik Zamenhof został odznaczony Orderem Legii Honorowej. Entuzjazm był ogromny.

Dzisiaj wielu pyta: czy język esperanto jest sukcesem czy porażką? Niejeden twierdzi, że jest to porażka. Nie stał się wszak językiem międzynarodowym. Ponadto, nawet przy najbardziej optymistycznych statystykach, mówiących o dwóch milionach osób posługujących się esperanto, to liczba osób znających ten język stanowi niecałe 0,03% wszystkich mieszkańców Ziemi. Jeszcze inni są zdania, że esperanto jest ideą utopijną. A każda utopia prezentuje się wspaniale, ale jest niezwykle groźna w realizacji. Ludzkość o tym wie. I dlatego „nowy, wspaniały świat”, sprawiedliwy ład społeczno-narodowy, powszechne zbratanie i szczęśliwość – a wszystko to zagwarantowane istnieniem wspólnego, neutralnego języka, który niweluje wszelką różnorodność etniczną i kulturową, jest wizją przerażającą dla większości społeczeństw na świecie. Z drugiej strony, czytając oryginalne prace Zamenhofa, odnosi się wrażenie, że marzył on wprawdzie o wielonarodowej wspólnocie posługującej się jednym językiem, ale na pewno nie chciał niszczenia charakteru społeczności lokalnych. Zostawmy tę dyskusję profesjonalistom.

Ludwik Zamenhof, powiedział: “jeśli ktoś wymyśli język lepszy niż esperanto, proszę wszystkich, aby pozostawili mój projekt i zajęli się rozwiązaniem lepszym, ponieważ nie o język tak naprawdę chodzi, a o mowę neutralną, która może połączyć ludzi na całym świecie”. Nikt nie wymyślił, chociaż próbowano. Ci, którzy znają esperanto twierdzą, że język ten jest dziesięciokrotnie łatwiejszy od każdego innego języka etnicznego.

A oto kilka reguł w języku esperanto. Prosta bez wyjątków gramatyka, tak się czyta jak się pisze, rdzenie wyrazów pochodzą z różnych języków, w tym: około 75% z języków romańskich, około 20% z germańskich, a około 5% z innych języków. Zamenhof starał się wybierać te rdzenie wyrazów, które już są znane z wielkich języków europejskich. Ponadto, w oparciu o opracowany przez Zamenhofa logiczny system tworzenia słów, każdy użytkownik esperanto może te słowa tworzyć sam. W języku esperanto są tylko dwa przypadki: mianownik i biernik. Wszystkie rzeczowniki kończą się literą o: domo – dom; hundo – pies; libro – książka. Liczbę mnogą tworzymy, dodając na końcu wyrazu literę j: domoj – domy; hundoj – psy; libroj – książki. Każdy przymiotnik kończy się literą a: granda – duży, duża, duże; bela – ładny, ładna, ładne; interesa – interesujący, interesująca, interesujące. Tak więc: granda domoj – duże domy; bela hundoj – ładne psy; interesa libroj – interesujące książki. Swoją końcówkę ma też przysłówek. Jest to litera e: bele – ładnie; bone – dobrze. Czasowniki nie podlegają odmianom przez osoby. Esperanto to język aglutynacyjny, co oznacza że do rdzenia wyrazu dodaje się (dokleja): z przodu odpowiedni przedrostek, z tyłu odpowiedni przyrostek. Przedrostkiem jest cząstka słowotwórcza mal- oznaczająca przeciwieństwo. Na przykład: hela – jasny, malhela – ciemny; bono – dobro, malbono – zło. Przyrostkiem jest cząstka ist- oznaczająca zawód. Na przykład: scienco – nauka, sciencoisto – naukowiec; kuraci – leczyć; kuracisto – lekarz. W esperanto istnieje 10 przedrostków i 32 przyrostki.

Proste, prawda? Znając język polski, już na początku nauki języka esperanto rozpoznaje się znaczenie około 20% wyrazów. „Całej gramatyki mojego języka można się doskonale nauczyć w ciągu jednej godziny – pisał Ludwik Zamenhof. I dalej: „Jak dalece takiego rodzaju gramatyka ułatwia naukę języka, jest rzeczą dla każdego zrozumiałą”.

Sceptyk zapewne stwierdzi, że to nie jest język, tylko jakaś sztuczna mowa, sztuczny twór. Dlaczego nie zgadzam się z taką opinią? Polski inżynier-chemik, a jednocześnie esperantysta Antoni Grabowski przetłumaczył na esperanto naszą epopeję narodową, jaką jest „Pan Tadeusz” Adama Mickiewicza. Pracę rozpoczął w 1915 roku, krótko po wybuchu I wojny światowej. Zajęło mu to prawie trzy lata. W 1918 roku epopeja pt.: „Sinjoro Tadeo” ukazała się drukiem. „Pan Tadeusz” był tłumaczony na wiele języków, zarówno słowiańskich, jak: czeski, rosyjski i białoruski, jak i zachodnich, w tym: francuski, włoski, hiszpański, niemiecki i angielski. Znawcy przedmiotu twierdzą, że tłumaczenie na esperanto jest najlepsze. „Pan Tadeusz” w tłumaczeniu Grabowskiego zachował rymy, rytm i melodykę trzynastozgłoskowca, co na pewno nie było proste. Tłumaczenie Grabowskiego do dziś uchodzi za arcydzieło, a sam Grabowski zyskał miano ojca poezji esperanckiej. Esperanto jest więc normalnym – dobrze spełniającym swoją funkcję – językiem. Można w nim rozmawiać, wyrażać emocje, myśli, uczucia. Można śpiewać, pisać wiersze i uczone rozprawy. Można się kłócić i żartować.

Język esperanto przeżył dwie wojny światowe i w XXI wieku, w erze Internetu „radzi sobie” całkiem dobrze. Po angielsku lub po hiszpańsku ludzie się porozumiewają, ale po esperancku – zaprzyjaźniają się” – twierdzą esperantyści i w ogóle nie martwią się brakiem globalnej ekspansji języka esperanto. Uważają nawet, że „gdyby stał się w jakiejś mierze oficjalny, straciłby urok”.

Kończąc, chciałabym zwrócić uwagę na kulturotwórczy potencjał języka esperanto.

W maju 1910 roku Ludwik Zamenhof przesłał Elizie Orzeszkowej do Grodna egzemplarz powieści „Marta” przetłumaczonej na język esperanto. W tym samym roku „Marta” została przetłumaczona z esperanta na język japoński i na wiele lat weszła w Japonii do kanonu lektur szkolnych. Gdyby więc nie esperanto, Japończycy nie poznaliby powieści polskiej pisarki „Marta”. Ten fakt, przyczynił się do postawienia tezy, że język esperanto stanowi kolejną szansę dla polskiej literatury. Dzięki tłumaczeniom na esperanto, lub wykorzystaniu języka esperanto jako pomostowego do tłumaczeń, polska literatura ma szansę dotrzeć do każdego czytelnika na świecie. Powiem więcej, esperanto jest szansą nie tylko dla literatury polskiej, ale także dla każdej innej: rosyjskiej, koreańskiej, tureckiej, białoruskiej etc., etc. Esperanto ma olbrzymi potencjał kulturotwórczy może być pomostem, poprzez który dorobek kultury jednego narodu może zostać pokazany innym narodom.

Już w tej chwili istnieją tysiące przekładów na język esperancki wybitnych dzieł literackich, wśród których można wymienić takie między innymi tytuły, jak: Stary człowiek i morze Ernesta Hemingwaya, Władca Pierścieni Johna Tolkiena czy Lalka Bolesława Prusa. Na esperanto przetłumaczono też wiele utworów dla dzieci, w tym Kubusia Puchatka, Asteriksa i wszystkie książki o Muminkach. Mamy również wcale niemały dorobek oryginalnej literatury esperanckiej, jak i cały szereg esperanckich czasopism. W języku esperanckim napisanych zostało wiele rozpraw naukowych. Esperanto jest obecne w muzyce, teatrze, kinie, a także radiu i telewizji. Warto nadmienić, że pierwszym radiem nadającym programy w esperanto przez 24 godziny na dobę jest internetowe radio Muzaiko, które powstało w 2011 roku, i które posiada też swoją aplikację na smartfony. 6 listopada 2011 roku została założona Wikipedia w języku esperanto; aktualnie zajmuje ona 32. miejsce na liście największych edycji językowych Wikipedii. Tak więc już teraz można mówić o wytworzeniu swoistej kultury esperanto.

Poniżej fragment wiersza Juliana Tuwima pt.: ”Lokomotywa”. W oryginale, czyli po polsku i w tłumaczeniu Danuty Kowalskiej na język esperanto.

Julian Tuwim
LOKOMOTYWA


Stoi na stacji lokomotywa,
Ciężka, ogromna i pot z niej spływa -
Tłusta oliwa.
Stoi i sapie, dyszy i dmucha,
żar z rozgrzanego jej brzucha bucha:
Buch - jak gorąco!
Uch - jak gorąco!
Puff - jak gorąco!
Uff - jak gorąco!


Julian Tuwim
LOKOMOTIVO


Staras ĉe stacio lokomotivo,
Peza, grandega, fluas sur ĝi ŝvito
Grasa olivo.
Staras ĝi, laŭte spiras, blovegas,
Ardo el ĝia ventro eksplodas.
Fu! –- kiom varmege!
Uf! –- kiom varmege!
Fu! –- kiom varmege!
Uf! –- kiom varmege!

Język esperanto ma historię, legendę i tradycję. Ma przeszłość. Otwarte pozostaje pytanie czy ma przyszłość?

Biografia

Ludwik Zamenhof urodził się w rodzinie żydowskiej 15 grudnia 1859 roku w Białymstoku. Według źródeł biograficznych ojcem Ludwika był Mordche vel Mark (Marek), a matką Liba Rochla (Rachela) z domu Sofer. Według danych źródłowych Ludwik winien być zwany Lejzerem-Lazarem-Ludwikiem, gdyż tych imion używał w trakcie swego życia. To ostatnie jest fonetycznym powiązaniem Lejzera vel Lazara, w spolszczonej formie Łazarza.

Ludwik był najstarszym synem Zamenhofów, później urodziło im się kolejne dziesięcioro dzieci: Fejgla, Gitla (Augusta), Sora Dwora, Feliks, Herszt, Henryk, Mina, Leon, Aleksander oraz Ida. Ojciec Ludwika pracował początkowo jako buchalter (księgowy), a następnie otworzył szkołę dla dziewcząt żydowskich „Tora ba dereh Erec” ("Tora drogą do Erec" - czyli do Izraela), w której prócz tradycyjnych nauk żydowskich, wykładano również nauki powszechne. Marek Zamenhof był nauczycielem języka niemieckiego i francuskiego. Po upadku powstania styczniowego (ostatni oddział walczył do grudnia 1864 roku) Marek objął stanowisko nauczyciela języków obcych i geografii w Gimnazjum Realnym w Białymstoku.

Niewiele wiemy o początkowym okresie nauki Ludwika. Można jedynie przypuszczać, że podobnie jak inne żydowskie dzieci uczył się w białostockim chederze, czyli elementarnej szkole religijnej, w której chłopiec mógł rozpocząć naukę po ukończeniu 4. (czasami 5.) roku życia. W ciągu 7 lat nauki uczniowie zdobywali tu wiedzę z zakresu czterech klas państwowej szkoły powszechnej, języka hebrajskiego, historii Żydów i studiów nad Pismami.

Z dostępnych dokumentów wynika, że Ludwik po pozytywnie zdanym egzaminie został przyjęty do białostockiego gimnazjum realnego jesienią 1872 roku. W 1873 roku rodzina Zamenhofów przeniosła się do Warszawy, Ludwik natomiast pozostał w Białymstoku by dokończyć edukację. Nastolatek pozostawiony bez opieki rodziców zupełnie się do nauki nie przykładał i w konsekwencji musiał powtarzać pierwszą klasę. Niestety, po niespełna dwóch miesiącach przestał w ogóle uczęszczać na lekcje. Decyzją rady pedagogicznej w październiku 1874 roku usunięto go ze szkoły. Trudny czas dorastania, kiedy to dokonują się zmiany zachodzące tak w rozwoju fizycznym, jak i emocjonalnym młodego człowieka, doprowadziły młodego Zamenhofa do próby całkowitego zerwania z rodziną, a nawet z religią. Wiosną 1875 roku Ludwik w całkowitej tajemnicy przed rodziną wyjechał do Grodna, gdzie - w połowie kwietnia napisał podanie do władz rosyjskich o zmianę wyznania z mojżeszowego na prawosławne. Podanie to, odnalezione w Państwowym Archiwum Historii Białorusi w Grodnie jest najstarszym zachowanym do dzisiaj oryginalnym dokumentem napisanym przez Ludwika (Zbigniew Romaniuk, Ludwik Zamenhof - nieznane szczegóły białostockiego życiorysu. Studia Podlaskie, tom XII, 2002). Dalszego ciągu tej historii możemy się tylko domyślać. Dla rodziny wiadomość o porzuceniu szkoły przez Ludwika i - szczególnie - chęci zmiany religii na pewno musiała być wstrząsem. Wiadomo bowiem, że u Żydów, osoba która zmieniła wyznanie (przechrzta) uznawana jest za zmarłą. Jeżeli więc Ludwik ostatecznie pozostał wyznawcą mojżeszowym, to najprawdopodobniej problem w sposób pryncypialny i kategoryczny „rozwiązał” ojciec, zabierając zbuntowanego syna z Grodna do Warszawy, gdzie Ludwik kontynuował naukę w II Rządowym Gimnazjum Filologicznym przy ulicy Nowolipki 11 (we wczesnym dzieciństwie Marii Skłodowskiej-Curie w budynku Gimnazjum mieszkali państwo Skłodowscy; było to mieszkanie służbowe ojca Marii, który pracował tu jako nauczyciel fizyki i matematyki; Skłodowscy wyprowadzili się stamtąd w 1873 roku; Maria miała wówczas 5 lat).

Tym razem nauka Ludwika przebiegała bezproblemowo, ale i tak każdą wolną chwilę poświęcał on swojej wielkiej pasji lingwistycznej, czyli tworzeniu języka uniwersalnego. „Zestawiał dziwne dla otoczenia kombinacje, wyrazy polskie, żydowskie, rosyjskie, niemieckie. Zapisywał całe bruliony niezrozumiałymi dla innych wyrazami. Rówieśników zamęczał „dziwną mową”, którą początkowo dla zabawy posługiwali się chętnie, później zrezygnowali, kiedy stała się zbyt uciążliwa. Podobnie postąpiły też młodsze siostry, zrozumienie i pomoc napotkał Ludwik jedynie u Sary, lecz chorowita siostra wkrótce zmarła” – pisze Waldemar Monkiewicz w artykule „Doktor Esperanto”, opublikowanym w kwartalniku „Białostocczyzna” w 1986 roku. Dodam w tym miejscu, że w dorosłym już życiu bracia Ludwika - Feliks, Leon, Henryk i siostry Fejgla (Fani) oraz Ida brali aktywny udział w rozwoju i upowszechnianiu języka esperanto, które poznali w dzieciństwie. Emilia Hermelin – córka siostry Ludwika Augusty (Gitlii) była przed wojną pomocnikiem sekretarza klubu esperanckiego Konkordo w Warszawie.

Ojciec z wielkim niepokojem odnosił się do lingwistycznych zamiłowań syna. Nazywał to „niemądrymi mrzonkami”, czymś co jest zupełnie niepraktyczne i chciał, żeby Ludwik porzucił te „nienormalne” jego zdaniem zainteresowania i poszedł na studia medyczne.

Ludwik, zgodnie z wolą ojca po ukończeniu warszawskiego gimnazjum kształcił się w Moskwie, Warszawie i Wiedniu na studiach medycznych. W 1885 roku zdał ostatnie egzaminy i rozpoczął praktykę lekarską w Wejselach, w guberni grodzieńskiej. Po powrocie do Warszawy, w sierpniu 1887 roku ożenił się z Klarą (Kejlą) Silbernik, córką zamożnego kupca kowieńskiego, Aleksandra. 11 czerwca 1888 roku urodził się Adam, pierwsze dziecko Ludwika i Klary. Państwo Zamenhof doczekali się jeszcze dwójki dzieci: w 1889 roku urodziła się Zofia, a w 1904 Lidia. Ludwik w osobie Klary i jej ojca znalazł bardzo żarliwych zwolenników idei wspólnego języka. Jak głosi legenda rodzinna Aleksander Silbernik miał przed ślubem powiedzieć córce: „Twój Zamenhof jest geniuszem, czeka na niego święta misja”. Pierwsza, kompletna książka, w której Ludwik zaprezentował dzieło swego życia – język międzynarodowy (nazwa esperanto pojawiła się później) ukazała się w 1887 roku, dzięki wsparciu finansowemu Aleksandra Silbernika.

Ludwik był mocno zaangażowany w tworzący się ruch miłośników języka esperanto, a środki na utrzymanie rodziny uzyskiwał z pracy lekarza okulisty. W 1889 roku zaczęło ukazywać się pierwsze esperanckie czasopismo „La Esperantisto”. W tym samym roku Ludwik,zachęcony obietnicą dobrych zarobków, wyjechał w głąb Rosji, do Chersonia, położonego nad Dnieprem, około 600 km na południe od Kijowa (obecnie Ukraina). Tęsknił jednak za rodziną, a zarobki wcale nie były duże. Tak więc już w 1890 roku wrócił do Warszawy.

Smutnym rokiem w życiu Ludwika był rok 1892. Zmarła wtedy jego matka, która w odróżnieniu od ojca zawsze go podtrzymywała na duchu i wierzyła w jego „dziecięce mrzonki” o wspólnym języku. Śmierć Racheli równie mocno przeżył ojciec Ludwika, Marek. Pracował wtedy jako cenzor. Pogrążony w żałobie po śmierci żony przeoczył informację w jednym z numerów gazety „Berliner Tageblatt”, mówiącą o alkoholowych spelunkach, w których miał bywać car Aleksander III. Informacja została wydrukowana. Na Marka Zamenhofa nałożono ogromną karę pieniężną w wysokości 5 tysięcy rubli. Ludwik razem z rodziną wyjechał do Grodna, gdzie przez cztery lata ciężko pracował jako lekarz okulista, żeby zarobić na zasądzoną na ojca karę. Nie było to łatwe, jego pacjenci byli biedni i Ludwik niejednokrotnie nie pobierał żadnego honorarium. Zachowała się informacja, że podczas pobytu w Grodnie przeprowadził również bezpłatne badania oczu u dzieci, w wyniku których stwierdził liczne wady wzroku i występowanie chorób oczu. Zdaniem Ludwika było to spowodowane niedożywieniem, biedą i złymi warunkami życia. Z pomocą, po raz kolejny przyszedł ojciec Klary, Aleksander Silbernik. W 1897 roku rodzina Zamenhofów mogła wrócić do Warszawy. Ludwik wynajął mieszkanie przy ul. Dzikiej 9, gdzie otworzył prywatną praktykę okulistyczną, z której utrzymywał się do końca życia.

Sytuacja finansowa rodziny Zamenhofów ustabilizowała się. Ruch esperancki rozwijał się. W różnych miejscach na świecie powstawały kluby języka esperanto (Petersburg, Odessa, Bruksela), odbywały się kolejne kongresy, w 1912 roku odbył się kongres w Krakowie. Esperanto zaczęło łączyć ludzi z różnych krajów i kontynentów. Wokół nowego języka wyrosła aktywnie działająca międzynarodowa społeczność. Ludwik był szczęśliwy. Marzenie, narodzone w dzieciństwie na białostockich podwórkach, placach i ulicach spełniało się na jego oczach.

28 czerwca 1914 roku padły strzały w Sarajewie. Zabito następcę tronu monarchii austro-węgierskiej, arcyksięcia Franciszka Ferdynanda d'Este. Europę ogarnęło szaleństwo wojny, która pochłonęła 10 milionów ludzkich istnień.

Ludwik nie doczekał końca wojny, zmarł w Warszawie 14 kwietnia 1917 roku.

Ludwik Zamenhof bywa czasem nazywany - trochę żartem - najbardziej znanym na świecie polskim okulistą. Trzeba wiedzieć, że nie napisał on nigdy nie żadnego artykułu z zakresu medycyny.

Rodzinę Zamenhofów z naukami medycznymi łączy nie tylko postać Ludwika, ale również jego trójki braci, z których Feliks był farmaceutą, Henryk - dermatologiem, a Aleksander - chirurgiem. Emilia Hermelin – córka siostry Ludwika Augusty (Gitlii) - była dentystką.

Lekarzami było również dwoje spośród trojga dzieci Ludwika; Adam podobnie jak ojciec był okulistą, piastował stanowisko docenta okulistyki na Uniwersytecie Warszawskim i jednocześnie ordynatora oddziału okulistycznego w Szpitalu Starozakonnych, Zofia była internistą i pediatrą. Żona Adama, Wanda (z domu Frenkel) również była okulistką.

Wszystkie dzieci Klary i Ludwika zginęły w czasie II wojny światowej. Adam został rozstrzelany przez Niemców w Palmirach w styczniu 1940 roku. Zofia i Lidia zginęły w niemieckim obozie zagłady w Treblince w 1942 roku. W niemieckim obozie zagłady w Treblince zostały też zamordowane siostry Ludwika: Fejgla (Fani) i Ida. Emilia zginęła w getcie dla ludności żydowskiej, utworzonym przez Niemców 2 października 1940 roku w Warszawie.

Wojnę przeżyła Wanda z synem - Ludwikiem Krzysztofem. W sierpniu 1942 roku Wandzie i Ludwikowi Krzysztofowi, który miał wówczas 17 lat, udało się wydostać z Umschlagplatzu (z niem. plac przeładunkowy; rampa kolejowa przy ulicy Stawki w Warszawie, która w latach 1942-1943 była wykorzystywana przez Niemców, jako miejsce selekcji i przetrzymywania Żydów z warszawskiego getta, z którego następnie wywożono ich do niemieckiego obozu zagłady w Treblince oraz innych niemieckich obozów zagłady). W ucieczce pomógł im ksiądz Marceli Godlewski. Po „aryjskiej” stronie ukrywali się pod przybranym nazwiskiem Zaleski u Włodzimierza Janczewskiego. Wanda po wojnie nosiła nazwisko Zamenhof-Zaleska, a Ludwik Krzysztof, syn Wandy i Adama - Zamenhof-Zaleski. W biografii Ludwika Krzysztofa czytamy, iż był on polskim inżynierem-konstruktorem i esperantystą. Z jego inicjatywy został ustanowiony Medal Tolerancji. Pierwszy Medal Tolerancji wręczono w 1999 roku „polskiemu” papieżowi Janowi Pawłowi II. W 2007 roku Ludwik Krzysztof Zamenhof-Zaleski otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Białegostoku, miasta w którym przed 148 laty, w roku 1859, urodził się jego dziadek, Ludwik Zamenhof, twórca języka esperanto.

Podczas ceremonii pogrzebowej Ludwika Zamenhofa na cmentarzu żydowskim przy ulicy Okopowej w Warszawie 16 kwietnia 1917 roku pożegnalną mowę wygłosił rabin i kaznodzieja Wielkiej Synagogi na Tłomackiem w Warszawie, Samuel Poznański.

Padły słowa: przyjdzie chwila, że cała polska ziemia zrozumie,
jaką promienną sławę dał ten wielki syn swojej ojczyźnie...