Website Logo

Józef Struś (1510 - 1568)

Badanie pulsu, jego częstotliwości, miarowości, wypełnienia, napięcia, chybkości czy symetrii stanowi jedną z podstawowych czynności diagnostycznych. Wiedza o poszczególnych cechach tętna pozwala powziąć podejrzenia co do stanu zdrowia, ale również stanu emocjonalnego pacjenta. Wszak ciśnienie i puls są jedną z cech badanych przez współczesne wariografy.

Dziś mało kto pamięta, ile dla wiedzy o tętnie dokonał polski uczony, rodem z Poznania, Józef Struś. Jego fundamentalne dzieło poświęcone pulsowi człowieka, będące owocem dwóch dekad obserwacji i pracy lekarskiej, położyło podwaliny nowoczesnej sfigmologii (nauki o tętnie). Struś nie tylko potrafił (jako jeden z pierwszych w medycynie) zestawiać statystycznie obserwowane przez siebie przypadki i wysnuwać na tej podstawie wnioski o charakterze ogólnym, ale też ukazał wpływ emocji czy temperatury na puls u człowieka.

Nic dziwnego, że tak znakomity lekarz stał się ówczesną międzynarodową sławą, do jego pacjentów zaliczali się sułtan Sulejman Wspaniały czy król Polski Zygmunt August, który uczynił Strusia swoim nadwornym lekarzem. Prace Strusia miały wpływ na Williama Harveya, człowieka, który jako pierwszy postawił tezę o krążeniu krwi.


Największym dokonaniem naukowym Józefa Strusia, które stawia go w rzędzie ojców medycyny europejskiej, jest praca życia „Sphygmicae artis iam mille ducentos annos perditae et desideratae libri V.”. Dzięki niej jednym z tytułów na niezachowanej do dzisiaj tablicy nagrobnej Strusia, która znajdowała się w katedrze poznańskiej był „Artis Sphygmicae per tot secula abolitae Restaurator”, czyli „Odnowiciel sztuki tętna zapomnianej przez tyle wieków”. W oczach współczesnych miał być tym, który przywrócił światu naukę starożytnych ojców medycyny (zwłaszcza Galena), oczyszczając ją z późniejszych błędnych naleciałości. Czy jednak rola Strusia polegała tylko na umiejętnym odczytaniu starożytnych tekstów medycznych, czy też zaproponował on własne, odkrywcze koncepcje?

Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na ówczesną wiedzę na temat krwioobiegu, która w XVI wieku wciąż była fragmentaryczna i oparta w dużej mierze na błędnych założeniach wywiedzionych właśnie z twórczości Galena i jego następców. Według Galena krew powstawała ze strawionego pokarmu w wątrobie. Trafiała do prawej komory serca, która częściowo miała tłoczyć ją do płuc, a częściowo, przez otwory w przegrodzie międzykomorowej (ten błędny pogląd przez stulecia pokutował w nauce europejskiej) do lewego serca. Tam zmieszana z powietrzem i podgrzana przez naturalne ciepło lewej komory jest wypychana do aorty i dalej na obwód. Wedle rzymskiego lekarza krew płynęła tylko w jednym kierunku z serca na obwód. Wyjątkiem była żyła próżna, którą krew miała być zasysana z wątroby do prawej komory.

Tętno zostało opisane już przez aleksandryjskiego badacza anatomii Hierofilosa z Chalcedonu, który jako pierwszy opisał to zjawisko wraz z jego odmianami, nawiązując zresztą do teorii muzyki. Galen uznawał puls jako skurczowo-rozkurczowy ruch tętnic, synchroniczny z ruchami serca. Wyróżnił szereg rodzajów tętna w zależności od wieku, płci, pory roku, ale również wpływów astronomicznych. Zalecał badanie pulsu na nadgarstku, jako najwygodniejsze dla diagnosty.

Józef Struś uznał tętno za czynność własną serca, dopiero potem tętnic, uważając, że tak zwana „zdolność witalna” wynika z serca, z którego dopiero przechodzi do tętnic (dzisiaj powiedzielibyśmy o układzie bodźcotwórczo-przewodzącym serca). Polski lekarz uważał, że istnieją również nerwy, które odpowiadają za zmianę napięcia ścian naczyń – pionierskie spostrzeżenie, potwierdzone po kilku stuleciach od śmierci Strusia w postaci opisu nerwów naczynioruchowych.

Struś wyróżnił pięć rodzajów tętna (tzw.: „tętna prostego”), przedstawiając je na rycinie w postaci palców jednej dłoni. Ta prosta mnemotechnika miała ułatwiać lekarzom zapamiętywanie cech tętna, dzielących się z kolei na typy, symbolizowane przez kolejne paliczki każdego z palców. Tak oto:

  • kciuk pokazywał amplitudę tętna (tętno duże/umiarkowane/
  • palec wskazujący - czas trwania fali tętna (tętno szybkie/umiarkowane/powolne).
  • palec środkowy - częstość tętna (tętno częste/umiarkowane/rzadkie).
  • czwarty palec - tempo narastania fali tętna (tętno gwałtowne/umiarkowane/słabe).
  • mały palec - „twardość” tętna (tętno miękkie/umiarkowane/twarde).

Pozwalało to na dokładną analizę fali tętna. Poznański uczony dokładnie opisywał różnice tętna zależne od płci, temperatury, wpływów metabolizmu, chorób. Uważał, że konieczne jest poznanie tętna pacjenta przed chorobą, czyli monitorowanie stanu pacjentów (co przecież jest czynione dzisiaj). Zalecał badanie tętna na nadgarstku, jednak zwracał uwagę na możliwość obserwacji pulsu w sytuacji, gdy na skórę położy się jakiś lekki przedmiot, np.: liść czy kawałek materiału. Obserwacja ta stanowiła pomysł, którym wiele lat później posłużyli się twórcy sfigmografów.

Absolutnie nowatorskim i niemającym odpowiednika w ówczesnej europejskiej literaturze medycznej pomysłem Strusia, wyrażonym w jego dziele, było graficzne przedstawianie pulsu. Wszystko to w czasach, gdy sam pomysł statystycznego ujmowania danych medycznych był wciąż przyszłością (za pioniera tych działań uważany jest Santorio Santorio piszący kilkadziesiąt lat po Strusiu). Graficznym zaś ujęciem pulsu zajął się dopiero Henri Fouquet na przełomie XVIII i XIX wieku.

Wreszcie możemy uznać Strusia za jednego z pionierów wynalazku jakim jest wariograf. Polski lekarz wspominał, że można wykrywać winnych, badając ich puls i patrząc na jego zmiany podczas stawiania im zarzutów. Jak twierdził (zapewne na podstawie własnej praktyki) tętno potrafi odkryć uczucia i emocje nawet u osób, które najstaranniej starają się je maskować.

Pionierskie dzieło Józefa Strusia z czasem zostało zapomniane. Jednak wielu badaczy krążenia i pulsu ze zdumieniem zauważało, że XVI-wieczny polski lekarz zostawił po sobie dzieło znacznie wyprzedzające swoją epokę i nierzadko dające sugestie do ich własnych badań. Niewątpliwie z dziełem Strusia zapoznał się badacz układu krążenia William Harvey, który jako pierwszy postawił tezę o krążeniu krwi w układzie. Z tej perspektywy wkład Józefa Strusia w światową naukę wydaje się jeszcze cenniejszy.

Biografia

Ustalenie wielu faktów z życia jednego z najznamienitszych polskich lekarzy jest po ponad czterech i pół stuleciach od jego śmierci niezmiernie trudne. Wątpliwości budzi nawet poprawny zapis jego nazwiska. Łacińskie Iosephus Strutius (z racji wykorzystywania w ówczesnych dokumentach tego języka zachowała się taka pisownia) można przekładać jako Józef Strus, Struś, Strusiek czy Struszek.

Przyszły lekarz urodził się w rodzinie mieszczan poznańskich w 1510 r. Jego ojciec Mikołaj był piwowarem i słodownikiem zaś matka, Elżbieta Bederman, córką burmistrza miasta. Rodzice należący do miejskiego patrycjatu dbali o wykształcenie synów, w tym Józefa, który pierwsze kroki naukowe stawiał w szkole przy kolegiacie św. Marii Magdaleny. Dalszą edukację podjął w tzw.: Akademii Lubrańskiego, poznańskiej uczelni założonej przez biskupa Jana Lubrańskiego. Ówcześnie był to niezwykle nowoczesny i stojący na wysokim poziomie ośrodek naukowy, będący jednym z miejsc, z których kultura renesansu rozprzestrzeniała się na Polskę. Niemała w tym zasługa jednego z nauczycieli - Józefa, rektora Akademii, i znakomitego tłumacza pisarzy antycznych Tomasza Bedermana. Być może to on obudził w młodym Strusiu zamiłowanie do języków antycznych, których głęboką znajomością wykazywał się przyszły lekarz w wykonywanych później przez siebie tłumaczeniach traktatów medycznych.

Ponieważ poznańska Akademia nie mogła przyznać tytułu doktora, młody Józef ruszył do Krakowa, gdzie na Uniwersytecie uzyskał w 1529 r. tytuł bakałarza, a w 1531 r. tytuł doktora. W Krakowie po raz kolejny zabłysnął renesansową erudycją i talentem literackim, publikując poemat poświęcony jednemu ze swych wykładowców, Cyprianowi z Łowicza. W 1531 r. Struś wydał również komentarz i tłumaczenie wybranych dzieł starożytnego retora i satyryka, Lukiana z Samosaty. Wszystko to zwróciło na niego uwagę możnych arystokratów interesujących się nowymi prądami kulturowymi: prymasa Jana Łaskiego (starszego), Jana Łaskiego (młodszego), Jana Latalskiego (biskupa gnieźnieńskiego), czy sekretarza królewskiego Jana Chojeńskiego. Struś utrzymywał także kontakty z zaproszonym do Poznania przez bp. Latalskiego wybitnym humanistą Christophem Hegendorferem. Jednak najcenniejszym z punktu widzenia jego dalszej kariery zawodowej miał się okazać kontakt z możnowładczym rodem Górków, będących najpotężniejszymi magnatami Wielkopolski.

W 1532 r. Józef Struś udał się do Padwy, gdzie kontynuował studia medyczne. Trafił do żywego ośrodka naukowego, w którym na nowo analizowano dzieła antycznych ojców medycyny, w tym Hipokratesa i Galena. Wyniesiona z poznańskiej Akademii znajomość języków klasycznych sprawiła, że Struś mógł bez problemu podjąć się tłumaczenia wybranych traktatów Galena, z których kilka w latach 1535-1540 wydano drukiem. Musiał cieszyć się uznaniem wśród swoich kolegów, bowiem w czasie studiów wybrano go jednym z wicerektorów uniwersytetu. W 1535 r. w Padwie poznański medyk uzyskał tytuł doktora medycyny. Zaraz potem mianowano go nadzwyczajnym profesorem medycyny teoretycznej. Urząd ten sprawował przez kolejne dwa lata akademickie, prowadząc jednocześnie praktykę lekarską.

Około roku 1537 Struś wrócił do Polski, według niektórych biografów miał wykładać w drugim semestrze tego roku Galena w Krakowie, na zaproszenie kanclerza Uniwersytetu, biskupa krakowskiego Jana Chojeńskiego. Śmierć biskupa z początkiem następnego roku sprawiła, że nie otrzymał katedry w Krakowie, dlatego wrócił do rodzinnej Wielkopolski, gdzie został lekarzem nadwornym największego z tamtejszych wielmożów, Andrzeja Górki. Ten ostatni rekomendował swojego medyka królowi Zygmuntowi Staremu, który powierzył poznańskiemu lekarzowi opiekę nad swą córką Izabelą. Gdy w 1539 r. poślubiła ona Jana Zapolyę, antyhabsburskiego króla Węgier, Struś wyruszył z nią do Siedmiogrodu, który wówczas stanowił centrum węgierskiej państwowości (część centralna państwa z Budą znajdowała się wówczas pod okupacją turecką). W mediacje pomiędzy Zapolyą i popierającymi go Turkami a Habsburgami wdał się Andrzej Górka, z którym Struś udał się do Konstantynopola. Tutaj jednym z jego pacjentów był sam sułtan Sulejman Wspaniały. Mimo możliwości zrobienia kariery przy dworze sułtańskim, Struś wrócił do Polski około 1541 r.

Rezydował w rodzinnym Poznaniu, zajmując się praktyką lekarską i ciesząc się sławą dobrego lekarza. Aktywnie zwalczał epidemię dżumy w mieście w 1542 r. Po ustaniu zarazy ożenił się z Polikseną Ungerówną. Wiadomo, że prowadził spokojne życie, pracując jako lekarz, ale też gromadząc znaczny majątek (Struś kupił kilka nieruchomości w mieście, stając się jednym z bogatszych jego obywateli). W 1551 r. zmarł możny protektor Strusia, Andrzej Górka, zaś w kolejnym roku lekarz utracił swoją żonę. W 1554 r. powtórnie zawarł związek małżeński z bogatą mieszczanką Katarzyną Sztorch, z którą pozostał do swej śmierci. Oba małżeństwa pozostały jednak bezdzietne.

W 1555 r. Struś wydaje w Bazylei, w drukarni Oporina dzieło swojego życia „Sphygmicae artis iam mille ducentos annos perditae et desideratae libri V.”. Niezwykła praca poświęcona tętnu, stanowiąca owoc kilkunastu lat własnych badań nad tętnem, stanowi wielki wkład w europejską naukę nad tętnem czy szerzej nad układem krążenia. Jednocześnie Struś cały czas pozostaje aktywny w rodzinnym mieście, obejmując w latach 1557 i 1558 godność burmistrza Poznania. Do tych niewątpliwych dowodów zaufania i szacunku ze strony mieszkańców nadwarciańskiego grodu, doszedł w 1559 r. kolejny laur. Król Polski Zygmunt August powołał Józefa Strusia na swego nadwornego lekarza. Prawdopodobnie w latach sześćdziesiątych XVI wieku poznański lekarz otrzymał podobną propozycję ze strony ówczesnego króla Hiszpanii – Filipa II. Według niektórych autorów hiszpański władca miał przedkładać Strusiowi oferty służby na swoim dworze jeszcze przed objęciem tronu.

Ostatnie lata życia Józef Struś spędził otoczony dostatkiem, szacunkiem społeczeństwa, ciesząc się z zasłużonych zaszczytów. Ponoć znacznie częściej niż przy królewskim dworze bywał w rodzinnym Poznaniu. Tam też zastała go w 1568 r. kolejna epidemia dżumy. Nie opuścił potrzebujących i zmarł, prawdopodobnie zarażony przez jednego z pacjentów.

Bibliografia

D. Evan Bedford, The ancient art of feeling the pulse, „British heart journal” 1951 Oct;13(4).

Janusz Byliński, Józef Struś, PSB t. XLIV.

Ryszard W. Gryglewski, Józef Struś, w: „Polski wkład w przyrodoznawstwo i technikę. Słownik polskich i związanych z Polską odkrywców, wynalazców oraz pionierów nauk matematyczno-przyrodniczych i techniki”, t. 4, red. nauk. Bolesław Orłowski, Warszawa 2015.

Andrzej Grzybowski, Jarosław Sak, Józef Struś (1510-1568) jako prekursor współczesnej wiedzy o układzie krążenia w 500. rocznicę jego urodzin, „Archiwum historii i filozofii medycyny” 2011/74. Janusz H. Skalski, Jerzy Kuch, Polish thread in the history of circulatory phisiology, „Journal of physiology and pharmacology”, 57, Supp 1.

Stanisław Szpilczyński, Józef Strusiek z Poznania najwybitniejszy lekarz polskiego odrodzenia: o monografię twórcy nowej nauki o pulsie, „Kwartalnik Historii Nauki i Techniki” 1968, 13/4.