Website Logo

Maria Skłodowska-Curie (1867 - 1934)

W końcu 1897 r. Maria Skłodowska-Curie zainteresowała się odkrytym przez Henryka Becquerela zjawiskiem samoistnej emisji promieni przez rudę uranu. Wieńcząc intensywną pracę nad zgłębieniem istoty tego zjawiska, 18 lipca 1898 roku wspólnie z mężem Piotrem Curie ogłosili odkrycie nowego pierwiastka, któremu na cześć ojczyzny Marii nadają nazwę POLON. Uczeni odkryli również, że w rudzie uranu znajduje się jeszcze jeden nowy pierwiastek. Nadano mu nazwę RAD, a jego istnienie ogłoszono światu w grudniu 1898 roku. Po czterech latach ciężkiej pracy Maria wyizolowała 0,1 mili­grama soli radu. Była to wystarczająco duża próbka, aby oznaczyć ciężar atomowy nowego pierwiastka. W świecie nauki był to dowód, że rad istnieje naprawdę. Wkrótce okazało się, iż jest on skuteczny w leczeniu nowotworów, co sprawiło, że zapotrzebowanie na preparaty radowe błyskawicznie rosło. W 1903 r. Maria Skłodowska-Curie, wspólnie z Piotrem Curie i Henrykiem Becquerelem, otrzymała Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki za dokonane odkrycia. Metaliczny rad otrzymała jednak dopiero kilka lat później, za co w 1911 r. otrzymała drugą, samodzielną tym razem, Nagrodę Nobla w dziedzinie chemii.


Maria Skłodowska-Curie, poszukując tematu swej pracy doktorskiej, zaciekawiła się badaniami Henryka Becquerela, który zauważył, że rudy uranu wysyłają nowe, nieznane wówczas promienie. W przeciwieństwie do zwykłych promieni świetlnych mogą one przenikać przez czarny papier, rozładować elektroskop, a sole uranu wysyłają je nawet po kilkumiesięcznym przechowywaniu w ciem­nym miejscu. Naukowy świat zafascynowany był wówczas odkrytymi w 1895 roku promieniami Roentgena i odkrycie Becquerela nie wzbudzało większego zainteresowania. Maria postanowiła jednak dokładniej zbadać promienie Becquerela. W swej pracy zamierzała wy­ko­rzy­stać tę właściwość nowych promieni, na skutek której rozładowują one elektroskop. Zamiast elektroskopu użyła jednak precyzyjnego elektrometru, by obserwacje ja­ko­ściowe zastąpić dokładnymi ilościowymi pomiarami. Badając promienie uranu i toru (który miał podobne właściwości), zaobser­wowała inne ciekawe zjawisko. W minerałach, w skład których wchodziły te pierwiastki, natęże­nie wysyłanego promieniowania było często znacznie większe niż wskazywałaby ich zawartość w rudach. Po wielu próbach Skłodowska-Curie była pewna, że otrzymane wyniki są powtarzalne  musi więc istnieć w tych minerałach jakaś nieznana substancja wysyłająca tak intensywne promieniowanie.

Minerały uranowe były w przeszłości dokładnie badane. Skłodowska-Curie wiedziała, że nowa, nieznana dotąd substancja, a potencjalnie nawet nowy pierwiastek, nie może znajdować się więc w nich w dużych ilościach. Wypływał stąd wniosek, że jego akty­w­ność musi być naprawdę ogromna. Rozpoczęła się mozolna praca, złożona z setek pomiarów i chemicznych eksperymentów wymagających ogromnej precyzji i dokładności. Rozdzielane kolejne frakcje poddawano badaniu na radioaktywność (jak państwo Curie nazwali tę niezbadaną jeszcze cechę niektórych substancji). Do pomiarów uczeni stosowali nową, wówczas nieznaną technikę analizy fizyko-chemicznej, w której Skłodowska-Curie wykorzystała zjawisko piezoelektryczności odkryte przez Jakuba i Piotra Curie.

Po kilku miesiącach udało się wydzielić z blendy smolistej (minerału zawierającego uran, wydobywanego w oko­licach Jachymowa w Czechach) towarzyszącą bizmutowi substancję, która wykazywała charakterystyczne cechy chemiczne i była wielokrotnie aktywniejsza od uranu. 18 lipca 1898 roku małżonkowie Curie ogłosili odkrycie nowego pierwiastka. Na cześć ojczyzny Marii nadali mu nazwę POLON. Polska badaczka sądziła, że w ten sposób zwróci uwagę świata na podzieloną przez zaborców ojczyznę. Do wyodrębnienia czystego polonu droga była jeszcze bardzo daleka, ale w czasie pracy uczeni odkryli, że w blendzie znajduje się jeszcze jeden nowy pierwiastek. Otrzymał on nazwę rad, a świat dowiedział się o jego istnieniu w grudniu 1898 roku. Odkryć tych dokonano wyłącznie na podstawie własności wysyłanych promieni. Na podstawie tego kryterium nowe pierwiastki można było odróżnić od bizmutu i baru, z którymi, w bardzo niewielkich ilościach, były zmieszane. Wyodrębnienie ich w czystej postaci wymagało wielu ton radonośnego surowca, morderczej pracy i czasu. Małżonkowie Curie nie mieli na to ani pieniędzy, ani laboratorium, ani nikogo, kto chciałby im pomóc. Praca była bardzo ciężka i wyczerpująca fizycznie. Przerabiali mnóstwo kwasu solnego, cuchnącego siar­ko­wodoru, amoniaku i innych żrących substancji. Po czterech latach wysiłków, 28 marca 1902 roku, uczona uznała, że otrzymała dość soli radu, aby oznaczyć jego ciężar atomowy, co było konieczne aby udowodnić, że rad jest nowym pierwiastkiem chemicznym. Próbka ważyła nieco ponad 0,1 mili­grama, ale siła jej promieniowania była ogromna. Maria, z chara­­kte­­­rystyczną dla siebie sumiennością i precyzją, po kilka razy powtórzonych oblicze­niach, wy­znaczyła masę atomową radu: 225±1. Wreszcie miała wymagany przez naukę dowód odkry­cia nowego pierwiastka. Czysty, metaliczny rad otrzymała jednak dopiero po kilku następnych latach ciężkiej pracy.

12 czerwca 1903 roku Maria Skłodowska-Curie obroniła pracę doktorską pt. Badania ciał promieniotwórczych, w której zawarła informacje o odkryciu nowych pierwiastków chemicznych – polonu i radu, pierwiastków, które wydatnie przyczyniły się do przewrotu w nauce i stały się początkiem nowej ery – ery atomu. W tym samym roku uczona wspólnie z mężem Piotrem Curie i Henrykiem Becquerelem, otrzymała Nagrodę Nobla.

Rad w stanie czystym był ciągle jeszcze nieznany. Udało się uzyskać jego sole, ale nikt nie widział ani miligrama czystego radu. Pomimo problemów ze zdro­wiem Maria kontynuowała prace badawcze i. w 1910 roku otrzymała wreszcie metaliczny rad. Po latach ujrzała ten niezwykły, biały metal, który posyłał do niej tajemnicze, nieznane pro­mienie. W 1911 roku przyznano jej drugą Nagrodę Nobla, tym razem w dziedzinie chemii w uznaniu zasług dla rozwoju chemii, za odkrycie polonu i radu, wydzielenie radu oraz badania natury i związków tego niezwykłego pierwiastka.

Biografia

Maria Skłodowska-Curie urodziła się 7 listopada 1867 roku w Warszawie, jako piąte dziecko, w nau­czy­cielskiej, patriotycznej rodzinie Skłodowskich. Od najmłodszych lat Mania (tak nazywano ją w dzieciństwie) wyróżnia się znakomitą pamięcią i rozległymi zainteresowaniami. Gdy ma niespełna 11 lat traci matkę. Gimnazjum rządo­we w Warszawie kończy w wieku 15 lat z wyróżnieniem i ze złotym medalem. Chce kontynuować naukę, lecz na skutek trudności finansowych rodziny Maria zaczyna zarabiać udzielając korepetycji, a w wolnych chwilach samodzielnie uzupełniając własne wykształcenie. W listopadzie 1891 roku, mając 24 lata, wyjeżdża do Paryża, by rozpocząć studia na Wydziale Nauk Ścisłych paryskiej Sorbony (La Faculté des sciences de la Sorbonne), jako jed­na z 23 kobiet w grupie 1825 studentów.

Pomimo braków w przygotowaniu, które sumiennie uzupełnia, dzięki zdolnościom i niezmordowanej pracy, uzyskuje w 1893 roku licencjat z fizyki (licence ès sciences physiques) z pierwszą lokatą., a w roku 1894 otrzymuje licencjat z matematyki (lice­nce ès sciences mathématiques), tym razem z drugą lokatą. W wakacje wraca do Polski i próbuje znaleźć pracę w laboratoriach fizycznych Uniwersytetu Jagie­llo­ń­skiego. Udaje się do ówczesnego dziekana Wydziału Filozoficznego, prof. Augusta Witkow­skiego, który pomimo sympatii i szacunku jakimi darzył absolwentkę Sorbony, nie może jej zaoferować skromnej posady w Katedrze Fizyki UJ. Nie mając możliwości pracy badawczej w Polsce, Skłodowska myśli o powrocie do Francji.. Gdy Piotr Curie prosi ją o rękę, waha się, czy podejmuje właściwą decyzję, wybierając życie z dala od ojczyzny i bliskiej rodziny. Ostatecznie, w lipcu 1895 roku Maria zostaje panią Curie i wspólnie z mężem rozpoczyna prace naukową.

Piotr Curie zajmuje się badaniem kryształów, a żona rozpoczyna pracę nad własnościami magnetycznymi stali. Wyniki ogłasza w 1897 roku. W roku tym rodzi się również ich cór­ka – Irena. Maria godzi wówczas pracę naukową z obowiązkami macierzyńskimi, gdyż małżonkowie wspólnie ustalili, iż przerwanie badań nie może mieć miejsca. Wybierając temat pracy doktorskiej Maria obiera mało ciekawy wówczas temat promieni Becquerela. Jej prace doprowadzają do odkrycia w 1898 roku dwóch nowych pierwiastków chemicznych polonu i radu, za co uhonorowano ją dwoma Nagrodami Nobla.

Życie państwa Curie wypełnione jest głównie pracą. Bywają na spotkaniach Towarzystwa Fizycznego, chętnie też spędzają czas w domu (w 1904 r. przychodzi na świat druga córka Ewa) lub jeżdżą na długie rowerowe wycieczki w okolice Paryża. Najwięcej czasu spędzają jednak w laboratorium. Wiosna 1906 roku nadchodzi straszny dzień. 19 kwietna, po spotkaniu w Domu Towarzystw Naukowych, Piotr Curie przechodząc przez jezdnię ginie pod kołami ciężkiego konnego wozu. Tragedia ta przez lata kładzie się cieniem na życiu uczonej. Po pogrzebie, rząd proponuje jej stałą pensję po Piotrze Curie, Maria jednak zdecydowanie odmawia. Pracuje w labora­torium i przygotowuje wykłady, które ma po mężu przejąć i które muszą być jego godne. 5 listopada 1906 roku, po raz pierwszy w historii Sorbony, kobieta poprowadzi wykład uniwersytecki. Pani Curie jest pierwszą kobietą, która otrzymała stanowisko profesora tej szacownej uczelni. Przedwcześnie owdowiała, samotna, niespełna czterdziestoletnia Maria szuka schronienia w pracy. Dwa lata po śmierci męża wydaje zebrane, uporządkowane i poprawione Dzieła Piotra Curie. W 1910 roku ogłasza swoje wykłady – kilkusetstronicowe dzieło o promie­nio­twór­czości. Pracuje też nad utworzeniem prawdziwego laboratorium, o którym marzyli z Piotrem

W 1910 roku Skłodowska-Curie, podobnie jak wcześniej jej mąż, pomimo nalegań ze strony mini­sterstwa odmawia przyjęcia odznaki Legii Honorowej. Oboje byli zdecydowanie przeci­wni przyjmowaniu wszelkich odznaczeń i funkcji honorowych. Jedyny wyjątek czynili dla wyróżnień czysto naukowych. Ze względu na ewentualne korzyści dla laboratorium, wynikające z jej wyboru do Francuskiej Akademii Nauk, Maria zgadza się jednak zgłosić swoją kandydaturę. W wyborach, ostatecznie zabrakło jej kilku głosów. Obiecuje sobie wówczas, że nigdy więcej nie ponowi kandydatury, gdyż czuje wstręt do koniecznych przy tym starań osobistych.

Jej życie i praca wzbudzały zazwyczaj głęboki podziw, ale u niektórych rodziły zazdrość i nienawiść. W niej samej praca naukowa budzi przede wszystkim uczucie pokory. Jej zdrowie, z powodu narażenia na promieniujące w laboratorium preparaty, nie jest w najlepszej kondycji. Ma problemy z nerkami, poparzonymi radem rękami, a jej oczy też są w kiepskim stanie. Ale praca jest zawsze dla tej silnej kobiety na pierwszym miejscu. Leczenie i operacje mogą przecież trochę poczekać.

Świat naukowy przyznaje jej swoje wyróżnienia i doktoraty. Zaszczyty i honory nie są jednak tym, co przynosi jej radość. Cieszy się za to bardzo, gdy rośnie w jej oczach Instytut Radowy w Paryżu. W pracach nad jego powstaniem przeszkodziła wojna. Gdy wybucha, Maria Curie sama zawozi znajdujący się w jej laboratorium rad do Bordeaux, by tam był bezpieczny. Wróciwszy do Paryża, zbiera wszelkie przydatne przyrządy, jakie znajduje w pracowniach i składach, po czym zaczyna organizować stacje radiologiczne, obsługiwane przez przeszkolonych przez nią ochotników. Zorganizowała około dwieście no­wych lub znacznie ulepszonych ośrodków radiologicznych. We własnym laboratorium zmontowała i przekazała armii dwadzieścia wozów radiologicznych.

W 1915 r. uczona urządza wreszcie laboratorium – Instytut Radowy w nowym budynku przy ul. Pio­tra Curie. Pomiędzy wyjazdami na pola walk wojennych, przewozi sprzęt laboratoryjny, a całą pracę wykonuje z pomocą zaledwie kilku osób W nowej placówce prowadzono kursy radiologiczne, na których wy­szkolono w ciągu następnych lat wojny około 150 dziewcząt i kobiet. Nie mogąc służyć swojej prawdziwej ojczyźnie, służy najlepiej jak potrafi ojczyźnie przybranej.

Po Wielkiej Wojnie sytuacja w Europie jest trudna, a perspektywy na dalszy rozwój badań nad promieniotwórczością są niezbyt pomyślne. Przemysł radowy rozwija się co prawda doskonale, cena radu jest bardzo wysoka, ale Maria i Piotr Curie świadomie nie opaten­towali swego wynalazku i teraz uczonej nie stać na kupno radu potrzebnego do pracy badawczej. Z pomocą przychodzą amerykańscy przyjaciele, ofiarowując uczonej dwa gramy radu – jeden 1921 r. dla Instytutu Radowego w Paryżu, a następnie w 1929 r. na potrzeby Instytutu Radowego, który dzięki jej staraniom powstaje również w Warszawie. Sprawy Polski są przedmiotem jej troski i pozostają zawsze bliskie jej sercu.

Maria Skłodowska-Curie zmarła 4 lipca 1934 roku w sanatorium Sancellemoz na złośliwą anemię. Dwa dni później, bez przemówień i urzędowych delegacji, pochowano ją, obok męża, w grobie rodzinnym w Sceaux pod Paryżem. 20 kwietnia 1995 roku prochy Marii i Piotra Curie przeniesiono do paryskiego Panteonu, gdzie spoczęły pośród innych zasłużonych dla Francji postaci. Maria Skłodowska-Curie jest pierwszą nieurodzoną we Francji osobą, i pierwszą kobietą uhonorowaną w ten sposób za osiągnięcia naukowe.

Obecnie, substancje promieniotwórcze wykorzystuje się w medycynie, che­mii, fizyce, geofizyce i w innych gałęziach nauki i przemysłu. Prace Marii Skłodowskiej-Curie są źró­dłem postępu zarówno w radioterapii (zastosowanie radu, a później sztucznych izotopów ra­dio­aktywnych, takich jak kobalt czy iryd), jak i w wielu innych dziedzinach. Osiągnięcia profesor Skłodowskiej-Curie w dziedzinie promieniotwórczości były milowym krokiem w rozwoju nauki i cywi­li­zacji. Nie sposób wymienić wszystkich honorów jakimi wyróżniono Marię za życia i po śmierci. Przywołajmy jednak te ostatnie z 2018 r. kiedy czytelnicy prestiżowego miesięcznika BBC History Magazine uznali Marię Skłodowską-Curie za kobietę, która miała największy wpływ na historię świata, a 11 listopada 2018 r. prezydent RP uhonorował uczoną pośmiertnie Orderem Orła Białego za zasługi dla polskiej niepodległości.

Podsumowując, zacytujmy słowa Alberta Einsteina wygłoszone w trakcie uroczystości ku czci uczonej w Nowym Jorku, w 1935 roku: Kiedy życie tak niezwykłej osobowości jak Pani Curie dobiegło końca, powinniśmy pamiętać o jego znaczeniu dla całej ludzkości. Wartości etyczne reprezentowane przez czołowe osobistości w każdym pokoleniu mają bowiem głębsze znaczenie dla tego pokolenia i całego biegu historii niż tylko ich intelektualne osiągnięcia.

Alicja Rafalska-Łasocha.